7.07.2010/ summer casual
Link 13.07.2010 :: 16:57 Komentuj (0)
od kilku dni wyściubiam nos z domu tylko w razie kataklizmu w postaci braku wody mineralnej lub tictaców (jestem uzależniona) a i to dopiero po 19:00... żar sączy się z nieba a moj casualowy outfit sklada sie z topu, bokserek i ogromnych much na oczach. Jestem zmęczona wymuszona bezczynnością ale co zrobic? Chceliśmy lata, to je wreszcie mamy. Tydzień temu też było gorąco ale jednak w ten znośny, dający nadzieję na przetrwanie dnia, sposób. Wieczorami można się było naaaawet pokusić o "sweter" :)
kiedy: 7.07
gdzie: plac zabaw na moim osiedlu
photo by: J.
mam na sobie:
gladiatorki: Street
szorty: Zara
t-shirt: Abercrombie&Fitch
sweter: Vero Moda
okulary: no name/allegro
28.06.2010/ pierwszy dzień wakacji
Link 28.06.2010 :: 16:12 Komentuj (0)
Sesja szczęśliwie i nieźle zakończona!! Przynajmniej dla mnie ten mundial okazał się łaskawy.... A od soboty rano zaczęło się blogie lenistwo- 100 dni lensistwa jak skrupulatnie wyliczyłam. Ale dziś poniedziałek- pierwszy oficjalny dzien rozpusty i próżniactwa.
Moje plany nadal nie są sprecyzowane. Nie wyciagam pieniędzy z rękawa, nie pracuję obecnie i prawdopodobnie wyjazdy ogranicza sie do polskiego nadmorza we wrześniu i kilku weekendów w różnych ciekawszych miastach. w sierpniu być może uda mi się wybrac do Kalifornii ale nie jest to nic pewnego więc póki co- cicho sza!!
Dzisiaj wrzucam zdjęcia.. z dzisiaj. Pierwszy dzień wakacji zasługuje na nieco glamu :P
(kto mnie zna wie, że z glamem u mnie różnie bo równie dobrze mogę wystąpić "very glam" jaki i very...."czy masz na sobie bokserki czy mi się wydaje?"
Na marginesie mam smutna wiadomość (głównie dla siebie)- moje okulary zostały popsute przez P.... także poki co jestem ślepa jak kret ale robię dobrą minę do złej gry i macham każdemu kto chociaż nieco przypomina znajomego :))
kiedy: 28.06.2010
gdzie: Pasaz Shillera
photo by: J.
mam na sobie:
baletki: Stradivarius
getry: Marilyn
spódniczka: Zara trf
koszula: Ralp Lauren (second hand)
zegarek: allegro
perły: h&m
torba: Topshop
okulary: allegro
sygnet: taty (Rosja polowa XX w.)
pierścionek z zegarkiem: vintage babci (Szwajcaria lata 60te XXw)
29.05.20101/ "Samotny mężczyzna"
Link 29.05.2010 :: 10:22 Komentuj (0)
wczoraj w ramach przerwy w naukowaniu sesyjnym wybraliśmy się do kina na film Toma Forda- Samotny mężczyzna..
Jestem zachwycona stroną wizualna tego co Ford zrobił.
W każdym ujęciu i szczególne na ekranie widać rękę geniusza mody.
W scenografii, kostiumach, grze światła, w kolorystyce...
film jest jak przepyszny mus czekoladowy dla tych, którzy lubią wysmakowany styl i klasykę.
Sama historia jest ciekawa i przynajmniej dla mnie mocno poruszająca.
Nie jest to film łatwy, nie jest wesoły ani pocieszający
ale jest mocny i jako obraz po prostu piękny.
Widać Forda zamiłowanie do piękna i perfekcji-
kobiet i mężczyzn, pięknych zbliżeń kamery na perfekcyjnie dobrane szczegóły wnętrz,
ubrania czy drobiazgi w karoserii auta.
Przez prawie dwie godziny można się rozsmakowywać w tym ciastku z kremem
Z drugiej strony jest to film o wielkiej utraconej miłości,
o przemijaniu i o samotnośći przede wszystkim.
Samotności w ogóle- mężczyzn bez swoich ukochanych,
niezaleznych kobiet których uroda przeminęła, oraz tych których mężowie już nie kochają a ich życie toczy się wokół rutyny.
O samotności mlodego pokolejnia- mlodziezy schyłku Jamesa Deana i poczatków Elvisa Presleya- pokolenia któremu przyjdzie przeprowadzić kulturową rewolucję
Ford puszcza do nas oko zza fasady swojej doskonałości-
to kłamstwo, piękno nie istnieje a tylko przemijanie i samotność są uniwersalne.
Główny bohater czyta książkę Huxleya.
Nie jest to co prawda "Nowy wspaniały świat" ale łatwo można domyśleć się metafory.
na stwierdzenie jednego ze znajomych ze zbliza sie inwazja atomowa,
trzeba więc jak najszybciej się zabezpieczyć bo
potem nikt nie bedzie ogladał sie na drugiego, odpowiada:
"jeżeli taki bedzie swiat, to nie jest to świat w którym chciałbym żyć."
Parafrazując Huxleyowskie:
"Ja tam wolę być nieszczęśliwy, niż pozostawać w stanie fałszywej,
kłamliwej szczęśliwości, w jakiej tu się żyje."
czy w końcu staje się szczęśliwy?
trudno powiedziec.
kazdy sam musi sobie postawic kropke nad "i" po obejrzeniu ostatnich scen.
Mi wydaje się, ze jest spokojny a to czasem bardzo wiele...
19.05.2010 a kiedy jeszcze świeciło słońce...
Link 19.05.2010 :: 11:54 Komentuj (2)
...a nasze miasta i miasteczka nie tonęły w deszczu...
kiedy: 5.05.2010
gdzie: okolice Manufaktury
photo- P.
mam na sobie:
kowbojki: New Look
koronkowe legginsy- Vila
szorty- Denim
czarny t-shirt: H&m
pasek- Levi's maminy (Londyn lata 70te)
szara kamizelke- H&M
jeansowa kamizelka- mamina, DIY ze starych jeansów Levi's
(przeróbka zrobiona przez mamę w latach 70tych)
kurtka- Cubus
torba- Diesel
zegarek- allegro
bransoletka- New Look
"wayfarery"- allegro
apropos kimizelki jeansowej- mam w swojej szafie wiele rzeczy kupionych albo przerobionych kilkadziesiat lat temu czy to przez moja mamę czy babcię. Swego czasu chciałam się pozbyc wielu z tych rzeczy nie doceniając ich piękna i wartości sentymentalnej. Teraz w chomikowaniu dorownuję już swojej matce i prawdopodobnie tak jak ja noszę jej rzeczy, tak moje dzieci, będą nosiły moje :)
co do następnej notki- kiedy się pojawi- nie wiem. Zbliża się sesja a ja usilnie starams się na niej skupić. Także życzcie mi, żeby nastepnej notki nie było do końca czerwca bo wtedy wiadomo będzie, że pilnie się uczę :)
15.05.2010/ Warszawski mix
Link 15.05.2010 :: 17:33 Komentuj (0)
w tym roku majówka upłynęła nam pod znakiem warszawskiej syrenki :)
poniżej obiecanych kilka zdjęć z długiego weekendu.
oczywiście tutaj musi jak zwykle nastąpić dygresja nie na temat- myślę o powrocie do rudego koloru włosów... właściwie to już tylko kwestia czasu i pieniędzy. Cieszę na sama mysł, że znów będę "tą Rudą" :]
a teraz mój obiektyw i WWA specjalnie dla Was:
ps-zdjęcia z moją osobą poza 1 sobie daruję bo podczas moich wywczasów preferuję wygląd raczej roboczo-turystyczny a więc ciepłotę i wygodę. jednym słowem- nie polansowałam się w stolycy :)
Galeria Zachęta:
13.05.2010/ wiosna
Link 13.05.2010 :: 14:15 Komentuj (1)
na poczatek "poczatkowa dygresja" (tych "końcowych" nikt nie czyta): udałam się przedwczoraj do H&M wykorzystać rabatowy kupon z Fashionweek. Miałam plan kupić wreszcie bluzeczkę/tunikę z pagonami. Wzięłam chyba z 6 różnych sztuk do przymierzalni. I cóż? W worku na kartofle zapewne prezentowałabym się lepiej... Nie wiem czego to sprawa- złego kroju, zbyt dużych rozmiarów (w 38 utonęłam) czy czego jeszcze.. było fatalnie. Być może, gdyby pagony byly ze szczerego złota a H&M byłby Armanim itp to bluzki pasowałyby. Niestety biorąc pod uwagę głebokość mojej studenckiej kieszeni, sieciówki (a H&M uzaję za ich głównodowodzącego), nie mają mi nic do zaoferowania w tym temacie.
teraz gwóźdź programu:
26 kwietnia byłam modelką przeuroczej Łucji i powstała taka oto sesja:
z szafiarstwem ma niewiele wspólnego bo jedynie niewidoczne buty były moje :) ale warto obejrzeć bo jest kolorowo, kwiatowo i naprawdę wiosennie.
kiedy: 26.04.2010
gdzie: Park Julianowski
photos by: Łucja Lange
sukienka jest własnością fotografki
Fashion Week subiektywnie/ dzień 1 i 2/ część 3
Link 10.05.2010 :: 12:13 Komentuj (0)
WSZYSTKIE ZDJĘCIA SA MOJEGO AUTORSTWA I STAOWIĄ MOJĄ WŁASNOŚĆ. JEŻELI CHCESZ JE WYKORZYSTAĆ- PROSZĘ, ZAPYTAJ, NAJPIERW
Od soboty wieczór czas spędzałam głównie w łóżku. Po dwuch dniach 12-godzinnego łażenia mój słabiutki kręgosłup skapitulował i podczas gdy inni zachwycali się pokazem Paprockiego i Brzozowskiego, ja leżałam w domu gapiąc się tępo na "Gladiatora"...
Warto chyba jednak napisać o tym co bylo wczesniej.
Na Tymienickiego 3 w pofabrycznych halach, od piatku do jutra trwaja pokazy w ramach Off Show. możemy podziwiać zdolnych, młodych i awangardowych.
Pierwszego dnia od 15:00 do 16:00 zaserwowano nam 3 pokazy- Sylwii Rochały, Anny Pitchouguiny (czy to sie odmienia?) i Basi Marek.
Zanim jednak pokaże zdjęcia z nich...
Do Tymienieckiego jak i do Hali Expo prowadzą nas urocze drogowskazy:
kiedy dotrzemy juz pod wskazany nam adres rozpościera się przed nami pofabryczny labirynt (świetne miejsce na sesję zdjęciową). I tu jednak organizatorzy ida nam z pomoca i znaczą drogę jak dla tępych krów, ktorymi w wirze wydarzeń czasem się stajemy :)
Dotarliśmy- ufffff. Jest 15:00 piatek 7 maj 2010 i zaczyna się pokaz Sylwii Rochały:
o 15:30 ogladać moglismy Annę Pichouguinę i jej kolekcję (wybaczcie tragizm zdjęć)
po tym pokazie, poniewaz byłam z grupka znajomych, zdecydowaliśmy, że czasu jest mało a chcemy zobaczyć też wystąwę Young Fashion photographers NOW a galerii Arkana na Więckowskiego 18.
Stamtąd ruszyliśmy do Manufaktury i wpadliśmy w sam środek pokazów związanych z Dinner in the Sky". Było gwarno, głośno i czerwono od wozów strazackich z podnośnikami :)
Prosto z Manufaktury pobiegłam z powrotem do Hali Expo gdzie o 19 odbywała się, opisana już wczesniej, Złota Nitka.
Już w czasie jej trwania na widowni pojawił się Kenzo Takada właściciel i twórca domu mody Kenzo
jego misja i zadaniem bylo pojawienie się, wygladanie, bycie obcykanym, udzielenie paru wywiadów i "let's hope so" rozsławienie łódzkiego FW na międzynarodowych wybiegach.
Po wyłonieniu zwycięzców Złotej Nitki, swoja kolekcję zaprezentował kolejny specjalny gość- Roksolana Bogucka
Na zdjęciu niżej przyjmuje bukiet tulipanów od któregoś z dyrektorów lub organizatorów FW (kogoś bardzo ważnego, kogo nie kojarzę).
Tutaj taka dygresja- WSTYD!!! ten Pan klęknąl i POCAŁOWAL projektantkę W DŁOŃ :/ trudno o bardziej małomiasteczkowy i prymitywny gest :/
Po tym pokazie, chociaż szykowało się jeszcze afterparty, ja wybrałam się już do domu :)
***
dzień 2- 8.05.2010
drugiego dnia wybrałam się znów na Tymienickiego, tym razem na pokaz Plastikowego na 12:30. Miałam wielkie nadziejje ale szczerze mówiąc kolekcja nie trafiła w mój gust :
bardzo żałuję, że nie zostałam na kolejny pokaz Maldorora bo później słyszałam same pochlebne opinie. Niestety czułam się coraz gorzej i musiałam wrócić i odpocząć.
A co do Tymienieckiego jako miejsca- całą płaską piersia jestem za organizowaniem tam imprez tego typu. Mimo, że jest chłodno i trzeba stać to atmosfera starych murów jest niezastąpiona! :]
Na godzinę 17 zebrałam się jeszcze raz na pokaz Łukasza Jemioła w Hali Expo. Muszę przyznać, że tez wiązałam z tym pokazem duże nadzieje i tym razem absolutnie się nie zawiodłam :) Podobało mi się do tego stopnia, ze mialam ochotę zedrzeć ciuchy z modelek i założyć na siebie :]
tym pokazem niestety zakończyła się moja wizyta na tegorocznej edycji Fashion Week. Wiele mnie ominęło ale jestem bardzo zadowolona, że tak wiele zobaczyłam. Musiałam zrezygnować z dalszych wycieczek i dać plecom odpoczać bo dziś z kolei zaczyna się Festiwal Szkół Teatralnych na który tez od paru lat chodzę i nie darowałabym sobie nieobecności na nim :] Poniżej jeszcze parę zdjęć z Hali Expo jak wygladała w czasie FW a jeszcze nizej.....
hala zapełnia się przed kolejnym pokazem:
...parę dygresji i moich "rozważań"
1- modelki na Tymienieckiego były 10 razy ładniejsze od tych w Hali Expo! Nie powinno tak być bo jakby nie patrzeć to w Hali Expo odbywały się pokazy główne. Nie wiem czy to kwsetia tego, że projektanci z Tym. mieli własne modelki (jeden z tamtejszych modeli siedział kolo mnie jako widz na Zlotej Nitki), czy to błąd organizacji... nie powinno tak być!
2- łódzki FW nie będzie prestiżową impreza jeżeli nie pozbędziemy się malomiasteczkowych gestów jak klękanie przed projektantami i całowanie ich w dłoń! lub przydługie przemówienia niektórych członków jury (albo 10krotne zachęcanie projektantów do korzystania ze swoich nici (sic!) przez jednego ze sponsorów)
3. niestety FW nie byl nagłośniony w żadnych poza branżowymi mediach. Jedynie DDTVN dawał z niego parę krótkich relacji. Na Onecie cicho, na Pudelku cicho-i nie oszukujmy się, Pudelek jest "czymś" ważnym.
Mialam niemal chęć wyściskania Pana Jacykówa za jego obecność w roli korespondenta DDTVN. Smutna prawda jest taka, że to on trafi do rzeszy Polaków znacznie szybciej niż Kenzo :(
Kolejna rzecz- organizatorzy powinni zapraszać na fashion week "gwiazdy", ktore usiadłyby w 1 rzędzie i świecily swoim blaskiem. Jeden z dziennikarzy powiedział mi wprost, że on tu nie ma nic do roboty bo o kim on ma pisać? Przeciez na widowni nie ma ani Foremniak ani Herbuś...
I tyle w tym temacie...
Fashion Week- subiektywnie/ dzień 1/ część 2
Link 08.05.2010 :: 14:17 Komentuj (0)
WSZYSTKIE ZDJĘCIA SĄ MOJEGO AUTORSTWA I STANOWIĄ MOJĄ WŁASNOŚĆ. JEŻELI CHCESZ ICH UŻYĆ- PROSZĘ, ZAPYTAJ NAJPIERW
Wróciłam właśnie z Tymienickiego gdzie odbywają się pokazy w ramach Off Show. Napisze o nich dziś wieczorem a prawdopodobniej jutro, kiedy będę miala nieco więcej czasu.
Tymczasem wracając do wczorajszej Złotej Nitki- ponizej zdjęcia 20 finałowych kolekcji w kolejności w jakich były pokazywane. Zdjęcia w 95% były wykonane w czasie próby dla jury, jedynie nieliczne podczas oficjalnego pokazu o 19 (przypominam, że w poprzedniej notce jest spis kolekcji wraz z nagrodami jakie otrzymały) .
Zdjęcia poniżej nie przedstawiają kompletnych kolekcji ponieważ nie wszystkie modelki udalo mi się wystarczająco wyraźnie uchwycić.
Kategoria Pret a porter:
1. Wioletta Wołczyńska-Bryćko - Cossack
2. alisa Bieniek- The Eclipse
3. Karolina Gleguła - Liquid
4. Anna Ziemniak - 4AM
5. Agnieszka Rymarczyk- Luminescencja
6. Martyna Lipińska i Paulina Banaszewska- Ene Duo
7. Marta Cudnik- Futuorganic
8. Aneta Zielińska- Echo
9. Natalia i Aleksandr Ursuliak- The Day before Christmas
10. Asia Wysoczyńska- HEroSHE Wojownik
Kategoria Premiere Vision:
1. Katarzyna Jarczykowska- Future Passion
2. Ewa Kowalczyk- Dziewczyna z obrazu Vermeera
3. Joanna Klara Palma- Oscylator
4. Karolina Marczuk- In my mind
5. Aneta Lipiec- Ucieczka
6. Martyna Lipińska i Paulina Banaszewska- Accomodamento
7. Paulina Bojór- Genetycznie zmodyfikowany luksus
8. Katarzyna Ochocka- Dolls
9. Katarzyna Konieczka- Very Twisted Kingdom
10. Kamila Gawrońska-Kasperska - Metropolis
na pierwszym zdjęciu obok modelki autorka kolekcji:
na teraz to tyle- zostawiam Was ze zdjęciami i lecę na kolejny pokaz- na 17:00 do Hali Expo.
Być może wieczorem dorzucę jeszcze jedną notkę z pierwszego dnia Fashion Weeka z takimi "smaczkami" jak zdjęcia Kenzo i Roksolany Bogutskiej- specjalnych gości tegorocznej edycji FW. :]
jak będzie czas i siły na to...
Fashion Week- subiektywnie/ dzień 1/część 1
Link 08.05.2010 :: 10:45 Komentuj (2)
WSZYSTKIE ZDJĘCIA SĄ MOJEGO AUTORSTWA I STANOWIĄ MOJĄ WŁASNOŚĆ. JEŻELI CHCESZ ICH UŻYC- PROSZĘ, ZAPYTAJ NAJPIERW
Mam nadzieję zdać dzisiaj foto-relację z całego swojego wczorajszego pobytu na pierwszym dniu tegorocznej edycji Fashionphilosophy Fashion Week Poland. Na całe szczęście wydarzenie jest tak bogate, że zobaczenie wczoraj tego co chcialam zajęło mi około 12 godzin- od 10 rano do 22 wieczorem. Wszystko starałam się uwiecznić na zdjęciach więc mam ich ponad 600 a co za tym idzie- czeka mnie ładnych parę godzin obrabiania tych zdjęć.Poniewaz chciałabym pokazać wszystko jak najdokładniej ale i jak najszybciej, pomyślałam, że madrzej będzie podzielić notkę na kilka części uzupełnianych w miarę obróbki zdjęć i możliwości czasowych (w końcu dziś kolejne pokazy!)
Dzie pierwszy to przede wszystkim konkurs młodych projektantów Złota Nitka. Wczorajsza Nitka była piatą lub szóstą, którą udało mi się oglądać. Odkąd jest jednak organizowana w ramach FW nabrała zupełnie innego- miedzynarodowego, gigantycznego wręcz wymiaru. Pamiętam jak była organizowana przez KIM (Krajową Izbę Mody) i stanowiła wydarzenie istotne ale znane tylko nielicznej grupie mocno zainteresowanych.
Teraz mamy przepych, teraz mamy glam- i bardzo pięknie!!!
Swoja wizytę rozpoczęłam od konferencji prasowej o 10 w Hali Expo. Zdawało mi się, ze ma dotyczyć właśnie konkursu ale tematem okazały się "Europejskie Kierunki Rozwoju Przemysłu i Mody". Muszę się przyznać, że sama nazwa nieco mnie zniechęciła i postanowiłam pokrążyć po Expo i poszukać interesujących "obiektów"...
Hala od samego rana była gwarna. Kręcili się wolontariusze, ochrona, modelki, fotoreporterzy i grono ludzi, którzy mieli trudne zadanie doprowadzić wszystko do perfekcji. Próby techniczne trwały od samego rana a nad wszystkim starała się zapanować prześliczna Kasia Sokołowska (mogliście ją właśnie oglądać w roli rezysera i choreografki pokazów mody w programie "Super modelki"
Siedząc wczoraj godzinami na próbach przekonałam się, że Kasia jest prawdiwym tytanem pracy. Jest do tego super zorganizowana a przy tym anielsko cierpliwa :) i przemiła- zero gwiazdorzenia!!
Kasia zajmowała się właśnie choreografią i reżyserią pokazów na wieczór. Do każdej z kolekcji choreografia dźwięku, światła i chodu modelek jest inna więc roboty było mnóstwo.
Najczęściej powtarzały się jej słowa do modelek: "nie oszukuj, dojdź do 2 płytki, nie do czwartej" :)
Przy tak dużym pokazie trzeba wielu prób, dlatego modelki ćwiczyły od rana:
Obok prób odbywała się relacja na zywo dla Dzień Dobry TVN, która prowadził, ubrany jak zawsze z fantazją, Tomek Jacyków:
i byl nawet na tyle miły, że zapozowal mi w swoim zakręconym stroju:
Ponieważ próba "kostiumowa" miała odbyć się dopiero po godz 12 postanowiłam rozejrzeć się jeszcze po kulisach.
Zaraz przy wejściu spotkałam Jacka Kłaka-dyrektora generalnego Mody Forte, szefa projektu FW i sprawcę całego tego zamieszania:
a w kulisach znalazłam też Andrzeja Fodera- jednego z członków jury Złotej Nitki, dyrektora MSKPU w Warszawie:
o godz 12:30 zaczęła się próba w ubraniach projektantów, dla jury.
Nauczona zeszlorocznym doświadczeniem postanowiłam zdjęcia robić głównie na niej a nie na samym konkursie gdzie jest tłum ludzi i fotografów z większymi aparatami i większa siłą przebicia niż ja :P
Do finału konkursu Złotej nitki 2010 zakwalifikowanych zostało 20 kolekcji- 10 z pret-a-porter oraz 10 z premiere vision. Pokaz tych 20 kolekci odbył się wczoraj o godz 19.
W jury zasiadali projektanci (min Paprocki&Brzozowski), osoby związane z czasopismami branżowymi, wykładowcy szkół projektowania. Poniewaz sam pokaz wieczorem odbywa się w gwarze i pośród tłumów ludzi a czas na zastanowienie się nad werdyktem jest zbyt krótki (20 minut), to jury ogląda najpierw wszystkie kolekcje podczas próby generalnej aby mieć cały dzień do namysłu.
Poniżej lista wszystkich kolekcji w kolejności w jakiej byly prezentowane oraz nagród które otrzymały (spis nagród może być niepełny bo notowałam wszystko na kolanie w ogólnym chaosie):
Pret a porter
1.Wioletta Wołczyńska Bryćko- Cossack
nagrody:
od mody.com.pl - prezentacja kolekcji na łamach czasopisma
od rynkumody.pl- prezentacja kolekcji na łamach
od jury kreatorów- wyróżnienie
od jury medialnego- wyróżnienie za nowe spojrzenie na szarawary
Powyższa kolekcja była moim zdecydowanym faworytem i bardzo żałuję, że nie otrzymała głównej nagrody...
2. Alisa Bieniek- The Eclipse
3. Karolina Gleguła- Liquid
nagrody:
Złota Nitka 2010 w kategorii Pret a porter połączona z nagrodą prezydenta miasta w wysokości 20.000pln
nagroda od firmy Motoraf- wypasiony motor :>
kompletnie nie zgadzam się z tym werdyktem. To jedna z tych kolekcji, które zapomina się po 5 minutach...
4. Anna Ziemniak- 4AM
nagrody:
od jury medialnego- wyróżnienie za nowe ujęcie czerni i form
kolekcja Anny Ziemniak była moim drugim i ostatnim faworytem w kategorii Pret a porter
5. Agnieszka Rymarczyk- Luminescencja
6. Martyna Lipińska i Paulina Banaszewska- Ene Duo
7. Marta Cudnik- Futuorganic
8. Aneta Zielińska- Echo
nagrody:
od jury medialnego- główna nagroda
nagroda w wysokości 10.000pln za szyk kolekcji
od jury kreatorów- wyróźnienie
9. Natalia i Aleksandr Ursuliak- The Day Before Christmas
nagrody:
Perfekcja Szwu
od jury medialnego- wyróżnienie
10. Asia Wysoczyńska- HEroSHE- wojownik
nagrody:
od jury kreatorów- wyróźnienie
kategoria Premiere Vision:
1. Katarzyna Jarczykowska- Future Passion
nagrody:
od coats.pl (niestety nie pamiętam na czym ta nagroda polegała)
2. Ewa Kowalczyk- Dziewczyna z obrazu Vermeera
3. Joanna Klara Palma- Oscylator
4. Karolina Marczuk- In my mind
5. Aneta Lipiec- Ucieczka
6. Martyna Lipińska i Paulina Banaszewska- Accomodamento
nagrody:
od jury medialnego- wyróźnienie
od jury kreatorów- wyróźnienie
7. Paulina Bojór- Genetycznie zmodyfikowany luksus
8. Katarzyna Ochocka- Dolls
nagrody:
od jury medialneg- wyróźnienie
od jury kreatorów- wyróźnienie
kolekcja Dolls była na moim osobistym miejscu 2 :]
9. Katarzyna Konieczka- Very Twisted Kingdom
10. Kamila Gawrońska-Kasperska - Metropolis
nagrody:
Złota Nitka 2010 w kategorii Premiere Vision
nagroda Prezydenta miasta w wysokości 20.000 pln
od jury medialnego- nagroda główna
nagroda magazynu Tendencje
z tym werdyktem całkowicie się zgadzam- kolekcja byla zachwycajaca.
Poniżej jeszcze kilka zdjęć z wręczenia nagrród:
Michał Piróg i Novika poprowadzili całą galę: (potem wrzucę też zdjęcia z ich prób)
przewodnicząca jury medialnego Hanna Gajos (Rynek Mody)
oraz finaliści konkursu:
w następnej notce (jeszcze dziś) - zdjęcia poszczególnyh kolekcji ze Złotej Nitki !!!
Tymczasem- lecę na kolejny pokaz!
6.05.2010 Pan tu nie stał/Fashion Week 1
Link 06.05.2010 :: 12:47 Komentuj (2)
Na wstępie powinnam uderzyć sie w pierś i posypać głowę popiołem.
W poprzedniej notce narzekałam, że nie lubię przestojów itd... No nie lubię bardzo więc od razu się usprawiedliwię- zrobiłam sobie długi warszawski weekend a po powrocie we wtorkowy wieczór zaczęłam swoja last minutową kampanię zdobywania przepustki na fashion week. także sami rozumiecie- musicie mi wybaczyć!! :))
Z Warszawy oczywiście będą fotki ale kiedy- tego nie wie nikt. Kampania zakończyła się pełnym sukcesem takze myślę, że następny tydzień na moim blogu będzie niepodzielnie należał do modowego wydarzenia sezonu. Mam tez pare zaległych stylizacji do pokazania plus wynik jednej pięknej wiosennej sesji.
Wszystko w swoim czasie.
Tymczasem aby nie być gołosłowną chwalę się:
Co do konkretów: jutro będziecie mnie mogli znaleźć od rana tj o godz 10:00 na konferencji prasowej w związku z konkursem Złotej Nitki.
Wieczorem o 19:00 wypatrujcie mnie, moich okularków i Nikona na samej Złotej Nitce w Hali Expo
zamierzam w tym roku cykać znacznie więcej zdjęć, żeby w przeciwieństwie do zeszłego być wreszcie zadowolona z ich jakości (niestety fotograf ze mnie średni).
W międzyczasie być może pokręcę się po showroomie ale to jeszcze wyjdzie w praniu jak się zorganizuję czasowo :)
***
z innej beczki:
czasem niedawnym zakupiłam swego pierwszego Pan Tu Nie Stał
powinnam napisać- moje pierwsze Dziadostwo :) w najlepszym tegoż słowa znaczeniu (albowiem taki napis wszem i wobec głosi mój nowy t-shirt)
Pierwszy raz o Panu... usłyszałam podczas Pierwszego Niezależnego Kiermaszu Odzieży w czerwcu zeszłego roku gdzie byl godnie reprezentowany przeuroczo zabawnymi t-shirtami (widoczne na moich zdjęciach w linku, w dalszym planie). Od tego czasu nie spałam po nocach, nie jadłam, nie robiłam zakupów (no tu trochę skłamałam), i ogolnie było źle. Ale mimo że tyle razy chciałam coś kupić zawsze nieszczęśliwie się składało, że albo mi coś nie leżało albo jak leżało to był "BRAK" w magazynie :(
Tym razem się udało i kupiłam sobie dziadowski t-shirt.
Poniewaz, co prawda, jestem z tych chudszych jednak Bozia nie poskąpiła wzrostu- nabyty został rozmiar męski S co zachowując odstęp od ciała idealnie mi się komponuje z legginsami i rurkami.
Miałam zamiar wrzucić te zdjęcia potem wraz z tymi na których występuję w t-shircie. Niestety nie dopisała pogoda i fotograf. Koniec końców prezentuję taki mix, z nadzieją, że wybaczycie brak modelki :)
takie pocztówki-reklamówki można znaleźć w łódzkich miejscówkach
a tak wygląda paczuszka od Pana... musicie przyznać, że gustownie :)
a tak wygląda sam t-shirt:
i zbliżenie wiosennego kwiatka na poprawienie humoru w tę paskudna pogodę:
widzimy sie na Fashion Weeku!!!!!!!
27.04.2010 foto impresje
Link 27.04.2010 :: 17:12 Komentuj (0)
Niestety w ciągu ostatnich 10 dni nawala albo pogoda albo mój fotograf albo ja przez brak czasu.
Wczoraj co prawda miałam okazję być modelką uroczej Pani Forograf ale wyniki sesji będą dopiero po długim weekendzie więc szczegóły także wtedy.
Przestojów dłuższych nie lubię bardzo i to w każdym temacie. Bo jak się czegoś nie robi na bieżąco to się wychodzi z wprawy, zapomina itd itp. Także dzisiaj wrzucam coś starszego z mojej nadmiernie bogatej kolekcji zdjęć i stylizacji. Sesja z października zeszłego roku robiona z okazji ukończenia przez moja koleżankę J. kursu wizażu
Kiedy: X.2009
gdzie- studio foto przy Placu Komuny Paryskiej
zdjęcia, makijaż: : J.
mam na sobie:
czarne jazzówki: mamine (vintage)
szare saszki- rynkowe
legginsy- oczywiscie moje kochane Marilyn
sweter szary oversize- dzial męski h&m
różowy top- h&m
marynarka boyfriend- Zara
piórka i naszyjnik- własność J.
24.04.2010 Zawrót Głowy z Kim
Link 24.04.2010 :: 18:36 Komentuj (0)
Dzisiejszy wpis w ogole by się nie pojawił gdybym przedwczoraj późnym wieczorem nie włączyła przypadkowo tvp i nie wpadła na poczatek... "Zawrotu głowy" (Vertigo).
Każdy wie, że nasza TVP obrała sobie za misję ustrzeżenie nas przed dobrym kinem nadając co większe perełki o nieludzkich godzinach, w których potencjalni zainteresowani (anty-YCD,Idolowi,TZG itd) są już od dobrych 2 godzin nieprzytomni (bo albo spią albo piją).
Ale skoro juz mialam to szczeście postanowiłams się przemęczyć i obejrzeć film do końca. Bardzo cenię Hitchocka chociaż do tej pory udało mi się obejrzeć tylko osiem z ponad sześćdziesięciu jego filmów. Wszystkie robiły jednak wrażenie bo mistrz stosowal się do własnej zasady: "Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć." :)
Kim Novak widziałam tylko w 2 filmach- "Zawrocie głowy" i "Czarnej magii na Manhattanie" Richarda Quine. Oba z roku 1958 i w obu zagrała z przeuroczym James'em Stewartem. Mając wtedy 25 lat była u szczytu kariery i nawet można sie bylo pokusić o stwierdzenie, że stanowila alternatywę dla Marilyn Monroe (zreszta prawdziwe imie Kim to Marilyn)...
Ale miało być o czym innym.
W "Zawrocie głowy" Kim wyglada fenomenalnie. Przede wszystkim w wersji blond na poczatku ale brąz na końcu tez daje rade. Regularne rysy i bardzo grube brwi. Jeszcze pare lat temu byłyby wyśmiane a teraz wraz ze zmianą trendów stanowią pewnie źródlo zazdrości panien, które latami wyskubywały wszystko co sie dało... Żadnych brwi już moje drogie nie będziecie miały więc marsz do łazienek i malowac sobie te śmieszne kreseczki :]
Ma urodę typowej ulubienicy Hitchocka- zimnej wyrafinowanej blondynki. Takiej jak Tippi Hedren w "Ptakach" czy Grace Kelly w "Oknie na podwórze" (oba kostiumy projektu Edith Head):
Kim jest jednak przekonująca zawrówno jako blondynka jak i brunetka-choc zupełnie w inny sposób. Jest do tego dużo ładniejsza i ciekawsza w swojej urodzie.
Cały film to wybieg na którym możemy obejrzeć najlepszą modę póżnych lat 50-tych., Kostiumy zaprojektowala Edith Head- projektantka kostiumów filmowych takich gwiazd jak: Ginger Rogers, Bette Davis, Barbara Stanwyck, Shirley MacLaine, Anne Baxter, Grace Kelly, Audrey Hepburn, i Elizabeth Taylor. Projektując do największych produkcji tamtych miała wpływ na kształtowanie sie całej mody od lat 40tych aż do 70tych!!!
Jej Kim w Zawrocie głowy przyciaga oczy widza klasą i dobrym smakiem ale tez wyrafinowaną obojętnością damy z wyższych sfer i w idealnej fryzurze ;)
Ubranie Kim w przewodni szary kostium bylo celowym zabiegiem Edith i Hitchcocka, który wybrali ten kolor uznając, że nie będzie pasował do blondynki, nada jej tym samym nieco niesamowity i złowieszczy wygląd. Ten sam zabieg "morderczej uwodzicielki" zastosowano 34 lata później ubierając Sharon Stone w Nagim Instynkcie w białą seksowną sukienkę i ogromny biały płaszcz stylizowany na płaszczu Kim z Zawrotu... Cały film jest zreszta ukłonem dla Hitchocka
W Vertigo Kim przechodzi przemianę, równiez dotyczacą jej wyglądu. Z blondynki staje się brunetką, zmienia się też jej życie- spada do niższych sfer, jest kelnerką. Zmieniają się ubrania, fryzura i nagle- Kim "znika"...
W swojej roli jest oczywiście przekonujaca i to tak bardzo, że jako osoba, mnie do siebie nie przekonuje. Hitchcock celowo zmienia ją w element tła, bezbarwny. Mily ale nudny. Ładny- owszem, ale bez pazura, bez seksu i bez wdzięku. Nie podoba mi się w tym wydaniu zwykłej dziewczyny.
Trzeba jednak zdać sobie sprawę jak dobre operowanie wyglądem na ekranie może zmienić nastawienie widza do postaci. Tak samo jest w normalnym życiu- wygląd może stety/niestety zmienić całe pojmowanie osoby przez innych. Dobrze się ubierać tak jak chciałoby się być przez innych widzianym bo "jak Cię widza tak Cię piszą". Radzę czasem podejść do lustra i zadac sobie pytanie- czy jestem tłem dla innych czy oni są tłem dla mnie? A potem zacząć ulepszanie. Gwiazd filmowych to z nas nie zrobi ale może pomóc w uporaniu się z kompleksami :]
Jeszcze kilka zdjęć Kim Novak z innych filmów- oczywiście zawsze jako blondynki:
"Czarna magia na Manhattanie"
Legenda Lylah Clare:
Kumpel Joey:
Urocza gospodyni:
Phffft:
Jeanne Eagles:
i z prywatnego życia:
kariera Kim zaczela przygasać w połowie lat 60tych kiedy pojawiło się nowe pokolenie aktorek o tzw. "mniej klasycznej urodzie". Dostawała coraz mniejsze w role w coraz gorszych filmach az porzuciła aktorstwo.
Nie ulega wątpliwości, ze jest przykładem właśnie klasycznego, kobiecego piękna, bardzo dziś rzadko spotykanego na ekranach a także w normalnym życiu (bo przecież mało która kobieta nawet bardzo ładna, umie i chce sie ubrać naprawdę kobieco).
Jakimś cudem udało się nam najpierw z ekranu a potem na co dzień wmówić sobie, że przeciętność i bylejakość jest dobra i modna... Szkoda...
19.04.2010 old duck story
Link 19.04.2010 :: 10:22 Komentuj (1)
W zeszłym tygodniu po raz pierwszy w tym sezonie wybraliśmy się do parku pokarmić kaczki.
Pogoda była średnia tzn było średnio ciepło i średnio słonecznie. Po 20 minutach zaczął też lać deszcz więc średnia w ogole opadła... ale zanim zaczęło lać...
kiedy: 13.04.2010
gdzie: Park Żródliska
photo by: ja plus P.
mam na sobie:
baletki: Stradivarius
legginsy-Marilyn
spódniczka bombka- Atmosphere
koronkowa bluzka- mamina (vintage)
etola liskowa- babcina (vintage)
brązowa kurtka- h&m
klipsy serduszka- mamine (vintage)
14.04.2010 krótka historia czasu
Link 14.04.2010 :: 14:08 Komentuj (0)
...a właściwie moich zegarków. I obiecuje Wam, że będzie krótka :)
Zegarka nie noszę od 4 lat a cały proces wyzbywania się tego naręcznego ekwipunku zaczal się w roku 2000 kiedy zdobylam pierwszy telefon komórkowy.
Postanowiłam jednak napisać te notkę poniewaz onegdaj (jakie ładne słówko) kupiłam dwa zegarki!
Ale do rzeczy i od początku:
Pierwszy zegarek nie dostałam na komunię (ha!) a znalazłam go w drodze ze szkoły. Mialam wtedy 7 lat, na cyferkach średnio się znałam ale od razu zrozumiałam, że mam w rękach cacko! byl to zupelnie wtedy niepopularny w Polsce, a być może nawet niedostępny, swatch z serii pop. To był rok 1992 i o ile mnie pamięć nie myli nadchodziła era podrobek cyfrowych Casio (o których wspomnę potem). Moj nowy swatch stał się pierwszym i jedynym zegarkiem jaki nosiłam aż do końca liceum. Nie zdobyl sobie przy tym przez te lata żadnego fana poza mną samą. Byl duży, toporny, na zbyt długim i szerokim pasku. Swatche zaczęły być modne dopiero kiedy byłam w liceum. Miał rzymskie cyfry a na paskku były wyrysowane sceny w stylu rzymskich malowideł- dla mnie bomba!!!
Wtedy zaczęła się moja sympatia do tej marki, która dziś przejawia się tym, że jedynie witryny Swatcha w zegarkowej branży moga liczyć na moje spojrzenie :)
Na początku studiów sentyment objawił się też w kolejnym zegarku- również swatchu. tym razem mniejszym za to żarówiaście żółtym jak piłeczka tenisowa. I na nią właśnie stylizowanym:
co mnie pokusiło, żeby kupić ten zegarek? chyba jak ćma poleciałam do tego odblasku :) bo zegarek założylam z 5 razy i spocząl w pudelku. (Jest zreszta do nabycia gdyby był ktoś chętny)
Trzeci z moich zegarków byl już "owocem dojrzałości" a tym samym nie służył do noszenia na ręku a jedynie stania i pokazywania i bycia sobie fajnym.
Kupiłam go rok temu będąc w Krakowie, w moim ulubionym sklepie Flo. Widziałam go już wcześniej będąc przejazdem w Warszawie ale nie mogłam się zdecydować na kolor, bo były dostępne we wszelkich możliwych wykręconych wersjach :)
Ale cofnę się o kilkanaście lat kiedy to obejrzałam film Dzień Świstaka, w którym Bill Murray przeżywa wciąż od nowa ten sam dzień (Groundhog Day) i zawsze o 6:00 budzi go znienawidzony zegarek. Takiego zegarka wtedy zapragnęłam!!
Po dłuższych perturbacjach stanęło na kolorze czarnym-uniwersalnym a zegarek tak się spodobal P., że wyjechaliśmy z Krakowa z dwiema sztukami :)
Poniżej kilka zdjęć innych propozycji kolorystycznych Flo dla tego zegarka. Niestety nie sa one dostępne na www, więc trzeba sie przejść do sklepu
Ostatnie dwa zegarki to te niedawno kupione.
Po pierwsze- klasyczny zegarek kieszonkowy z dewizką :)
Pierwszy raz widziałam zegarek tego typu u mojego byłego faceta i byl on pamiętką rodzinną po dziadku lub pradziadku. W każdym razie nowy właściciel obchodził się z nim bardzo delikatnie a ja jedynie mogłam sobie papatrzeć- bez dotykania :P
Ale przecież wszyscy znamy te zegarki. Chociaż stworzone na poczatku XVI wieku popularnością cieszyły się znacznie później- głownie w wieku XIX . I do tej pory możemy je podziwiać na fotografiach z tamtego okresu gdzie swoja obecność zdradzają łańcuszkiem od dezwizki:
czy filmach, których akcja toczy się wśród XIX-wiecznych gentlemanów:
Iluzjonista: (nota bene akcja tego filmu toczy sie w Wiedniu gdzie jest przepiekne muzeum zegarów- o tym dalej)
ostatnia ekranizacja przygód Sherlocka Holmesa:
czy nawet w filmach o tematyce bardziej nam współczesnej jak seria przygód agenta Jamesa Bonda:
"On her majesty secret servive":
W końcu ja sama skuszona niedrogą okazją postanowiłam nabyć taki oto zegareczek:
oczywiście w obecnych czasach zegarek kieszonkowy jest w pewnym sensie luksusem występującym tylko u ludzi majacych czas. Trzeba go wyjąć i otworzyć- to znacznie bardziej czasochłonne niz rzut okiem na przegub. Niewątpliwie jednak te zegarki maja w sobie urok i czar dawnych, minionych czasów. I jako taki- urokliwy dodatek traktuję ten swój :)
Ostatni i zarazem najnowszy czasomierz to o zgrozo! zegarek naręczny :)
Uległam trendom i kupilam sobie Jelly Watch.
Jelly watche od pewnego czasu przewijają się przez wszystkie portale typu stylio.pl czy szafa.pl. Sa tez u szafiarek: np przepiękna Pani Ekscelencja miala go już w styczniu a styledigger w grudniu. Ameryki więc nie odkryłam :) i nie zamierzam do odkrycia pretendować.
Muszę natomisat powiedzieć, że zarówno te zegarki z blogów jak i ze sklepu Aldo, które się u nas pojawiły, nie podobały mi się i nadal mi się nie podobaja. Pamiętam, że zaciągnięta przez koleżankę do Aldo w celu pokazania owych, stwierdziłam, że nieprzyjemnie kojarza mi się z podrobkami cyfrowych Casio z podtsawówki:
I pewnie tak właśnie kojarzyć się mają. Na zasadzie mrugnięcia okiem i joke'u... Ale mi, jak na nie patrze, ani nie śmieszno ani nie fajnie i nawet nie kiczowato (a czasem kicz to jest to!). Po prostu mi sie to nie podoba.
Mój zegarek jest po pierwsze biały, żadnej żarówiastości bo skoro mam faktycznie go nosić to musi mi do wszystkiego pasować a ten nakaz spełnia tylko biel i czerń. Po drugie- jest pozbawiony wszelkich objawów choroby zwanej "kalkulatorem zegarkowym" (co za kretyn to w ogole wymyślił w pierwszej wersji?!). I po ostatnie- jest prosty i duży i czytelny- czyli funkcjonalny.
I pewnie ktoś powie- to gdzie cały urok jelly watch'a? gdzie ten fun? Fun mam ja, mnie sie podoba i to jest dla mnie ważne. Troche zaadaptowałam jelly na casual i tyle.
Podsumowując:
żałuję, że nie mam rozleglejszej wiedzy o historii zegarków bo jest naprawdę ciekawa.
Jeśli jednak będziecie kiedys w Wiedniu, odwiedźcie tamtejsze Muzeum Zegarów :)
Jest wspaniałe. Największe w Europie i być może najciekawsze. Ma zegarki najstarsze i te najnowszej technologii, te najmniejsze i ogromne i przede wszystkim te najpiękniejsze. A za każdym z nich kryje się jakaś opowieść :)
11.04.2010 wiosna w roli głównej
Link 11.04.2010 :: 11:50 Komentuj (0)
dzisiejsza notka jest dwuczęściowa. Po pierwsze:
przedwczorajsze zakupy!
Od około tygodnia dzięki czytaniu archiwum Vintage Girl zdawałam sobie sprawę, że ma się w piątek wKappahlu pojawić kolekcja vintage.
Oczywiście napaliłam się niemiłosiernie. Podobało mi się prawie wszystko, chociaż zdawałam sobie sprawę, że widok na żywo i na mnie, to zweryfikuje. I owszem- zweryfikował...
Najpierw okazalo sie ze najcudowniejszy fartuszek, o którym co prawda wiedziałam, że figuruje jako dziecięcy, tak naprawde powinien być okreslony mianem "niemowlęcego". Dziecko do 170cm (za które czasem próbuję uchodzić) nijak się w niego nie wciśnie... Oczywiście wina leży po mojej stronie kiedy zaślepiona jego przecudownością zapomnialam dokładnie przyjrzeć się rozmiarom w sieci...
tak czy owak nie poddając się, wzięłam co tylko było w moim rozmiarze i na dobre 30 minut zaszyłam się w przebieralni...
I tak z minuty na minutę marzenia ulatywały. Największym rozczarowaniem okazała się czerwona sukienka w białe groszki, która wyglądając przepięknie i w katalogu i na wystawie, ze mnie robiła jedynie Panią Czesię- woźną z mojej podstawówki...
po tym straciłam już wszelką nadzieję, że cokolwiek z tej kolekcji będzie na mnie dobrze wygladało...
po koszmarnych 30 minutach wyszłam ze sklepu z fartuszkiem one size za 69,90!!!! za to kompletnie bez pomysłu na niego :/
totez po głębszym przeyśleniu i kilkunastu kilometrach w te i z powrotem tramwajem- zwróciłam go, za powód podając "pochopny zakup".
I właśnie słowem "pochopny" mogłabym określić cały swój zachwyt i zauroczenie Vintage Stories.
Niestety- nie wszystko złoto co się świeci, a przynajmniej nie na mnie... może któraś z Was będzie miała do VS więcej szczęścia
***
Po drugie:
wiosna NAPRAWDĘ się zaczęła!!! o czym świadczy zieloność nieskrępowanie panosząca się wokoło :)
z tej okazji ostatnie zdjęcia z otwartego już łódzkiego ogrodu botanicznego
kiedy: 8.04.2010
gdzie: Ogród Botaniczny w Łodzi
foto: P.
mam na sobie:
saszki ażurowe- allegro
legginsy a'la rurki- H&M
sweter- Benetton (second hand)
pasek/łańcuch- maminy (Londyn lata 70)
torba- H&M (Wiedeń)
broszka- mamina (vintage)
klipsy serduszka- mamine (vintage)
mam tez "na sobie" grzywke wykonana niecale 10 dni temu :)
ale grzywka wymaga dobrego foto aby ukazac sie w pelnej krasie
broszka mojej mamy
klipsy-serduszka mojej mamy (sa złote, to błyska lampy daje srebrne wrażenia).
tło- opakowanie od kubka termicznego.
projekt Endo dla Empik cafe
moje saszki i wiosenna trawa w roli głównej :))




























































































































































































































































